Titres
Artistes
Genres
Pochette du titre Bar O'Malley'a - Live

Bar O'Malley'a - Live

10:45Album Nick Cave i Przyjaciele: W Moich Ramionach (Live) 2003-04-05

Description

Nick Cave et Przyjaciele : W Moich Ramionach

Producteur : Mateusz Pospieszalski

Compositeur : Nick Cave

Auteur : Nick Cave

Auteur : Roman Kołakowski

Auteur : Aleksander Kołakowski

Arrangeur : Mateusz Pospieszalski

Accordéon : Mateusz Pospieszalski

Guitare basse : Karim Martusewicz

Batterie : Radosław Maciński

Guitare : Przemysław Greger

Guitare : Janusz Iwański

Claviers : Adam Prucnal

Synthétiseur : Adam Prucnal

Violon : Adam Prucnal

Orgue Hammond : Wojciech Karolak

Percussions : Zbigniew Brysiak

Dj : Piotr Waglewski

Trompette : Antoni Gralak

Saxophone : Antoni Gralak

Paroles et traduction

Original

O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar,
O'Malley's bar.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar.
Jestem wysoki dość. Nie garbię się. Okej, w sumie sylwetka do pozazdroszczenia.
Przypuszczam też, że mam fotogeniczną twarz.
To tylko kwestia jest oświetlenia.
O'Malley niezły bar prowadził vis a vis. Strasznie mnie suszy. Nalej mi jednego.
O'Malley nie pił już od ładnych paru lat. Nie jesteś pierwszy.
Znam ten ból, kolego. Bar prawie pusty był. Z radia się sączył blues.
Muzyczka brzmiała całkiem, całkiem miło.
Mój ulubiony gin O'Malley nalał, lecz podniosłem szklankę i mnie odrzuciło.
Żołądek skręcił ból, oczy mi zaszły mgłą. Skąd tu się nagle wzięło tyle osób?
Muszę przełamać wstręt, powstrzymać drżenie rąk. Krawat, nadgarstek, szyja.
Znasz ten sposób. Co pierwsze było, strzał czy alkoholu haus?
To O'Malley zginął nadzwyczajnie łatwo.
Za łatwo, ale przez butelki w ruch dno padało na mnie fantastyczne światło.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar.
Widziałem raz w TV gatunek wstrętnych ryb, co spuchniętymi czyszczą dno wargami.
Missy somale też już wyglądała tak, jakby oddychać miała chęć skrzelami.
Przypadkiem blisko był talerzy pełen zlew, a obok niego beczka na pomyje.
Musiała tłustą twarz zanurzyć w gęstą ciecz.
Przestała puszczać bąble, więc nie żyje.
Zwykle rodzinny bar przynosi marny grosz.
Interes jednak kręcił się o dziwo. O'Malley córkę miał.
Każdy mógłby jej ciopan, lecz podawała najwspanialsze piwo.
Mimo brzydoty swej fascynowała mnie, bo pracowita była i uczciwa.
W pomyjach brudzie, w grywie.
W kłębek zwinęła się jak prorok Jonas w brzuchu wieloryba.
Chwyciłem ją za krtań. Pękła jak kruche szkło. W radiu symfonię grali patetyczną.
Gafrej od stołu wstał, więc zastrzeliłem go i zobaczyłem światłość ekstatyczną.
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar,
O'Malley's bar.
Śpiewać, że brak silnej woli mi. Lecz pijąc, zwalniam z kajdan swego ducha.
A wtedy pani Holmes się rozgrzeszczała tak, że warto było moment jej posłuchać. Śpiewałem z wszystkich sił. Byłem jak stado hien.
Warczałem i skomliłem niby szczeniak. Potem muchomory zrobiłem z pani Holmes.
Jej mąż bezwzględnie mocne miał wrażenia.
Ostatni nabój mam. Ruletkę zagrać czas. Pertaktę już będę, ekstać zakręcony.
Sprawdzę, czy mister Holmes cud szczęścia będzie miał. Plusnęła krew.
Dołączył do swej żony. W tym mieście mieszkam już prawie trzydzieści lat.
Nie jestem chyba obcy dla nikogo, lecz sześć nowiutkich kul w komorach przyda się, gdyby ktoś zechciał spojrzeć na mnie wrogo.
Mierzyłem w niego znów, żeby nie męczył się. Zawsze wrażliwy byłem na cierpienie, lecz przeszkodziła mi w tym
Kathleen Carpenter.
Strzeliłem do niej przez niecierpliwienie.
O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar, O'Malley's bar. Stare malowidła.
Na szczęście whisky łyk zamienił nerwy w stal.
Poczułem, że mi wyrastają skrzydła. Korona z czarnych piór kryła złocistą twarz. To dla mnie Chick
Corea grał La Fiesta. Cudowną ferią barw Romalea lśnił.
Podszedłem cicho do Vincenta Westa.
Siedział, nie mówiąc nic.
Ostatni myślał, że władza zdała w ójść egzekutora.
Lecz zaczął kurczyć się i był już dzieckiem, gdy szepnąłem mu do ucha: „Vincent, pora. Wiesz, Vincent, ja cię znam. Mieszkałem wiele lat, tuż obok ciebie.
Jesteś zaskoczony? I twego syna tam grałem z nim w piłkę raz.
Popatrzył na mnie, jakbym był szalony. Nic nie wiedziałem, że kto wygrał. Jak to kto?
Strasznie mnie wkurza facet, co się skrywa, gdy z bliska pada strzał to pocisk dziwna rzecz mózg rozwalając głowy pół urywa. Ach!
Ostatni światła błysk łypie niczym flesz. Ale dostrzegłem w lustrze swe odbicie.
Tu stoi człowiek, co nigdy nie widział, by ktokolwiek wyglądał tak znakomicie.
Dwa krucze skrzydła i wspaniały złoty szpon. Sylwetce nie mam nic do zarzucenia.
Zapamiętajcie tę fotogeniczną twarz. Film sztuką jest dobrego oświetlenia.
Finalny kadr i jest. Trzeba ukłonić się. A może byśmy jeszcze coś wypili?
Za dobry seans, widź. Nie pożałuję blaf. Nikt nie zaklaskał. Wszyscy już nie żyli.
Ta cisza trwała wiek. Przerwał ją syren jęk. To nadjechały policyjne wozy.
Ręce na kark i wyjść. Nie masz najmniejszych szans.
Dlaczego na cmentarzach rosną brzozy?
Ostatni nabój mam. Ręka zadrżała mi.
Czyżbym miał w sobie jeszcze strachu ślady? Rewolwer trzeba wznieść jak pierwszą szklankę lał.
Krawat, nadgarstek, szyja. Nie dam rady.
Na zewnątrz wyrzuć broń. Ręce na kark i wyjść.
O własnej śmierci nigdy nie myślałem. Ostatni nabój. Tak, starczy nacisnąć spust. Strzeliłem.
Żyję, czyli zbudowałem.
Świeciło tysiąc słońc, gdy opuszczałem sam Romalea szczetnie otoczony. Widziałem pełno glin z karabinami. Stop!
Nie strzelać! Ja nie jestem uzbrojony.
Gdy policyjny wóz zabierał w próżnię mnie, widziałem tęczę. Radio grało Marsa.
Wjechał karetek sznur od Romalea bar. Zacząłem liczyć każdy strzał na palcach.
Raz.
Dwa.
Trzy.

Traduction en français

Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley, le bar O'Malley,
Le bar O'Malley.
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley, le bar O'Malley.
Je suis assez grand. Je ne m'affale pas. D'accord, c'est en fait un chiffre enviable.
Je suppose aussi que j'ai un visage photogénique.
C'est juste une question d'éclairage.
O'Malley tenait un joli bar en face. Cela me dessèche terriblement. Verse-m'en un.
O'Malley n'avait pas bu depuis plusieurs années. Vous n'êtes pas le premier.
Je connais la douleur, mon pote. Le bar était presque vide. Le blues coulait à flots à la radio.
La musique était plutôt, plutôt sympa.
O'Malley m'a servi mon gin préféré, mais j'ai levé le verre et j'ai été repoussé.
Mon estomac se retournait et mes yeux se brouillaient. D'où viennent soudainement tant de gens ?
Je dois surmonter mon dégoût et empêcher mes mains de trembler. Cravate, poignet, cou.
Vous connaissez le chemin. Qu'est-ce qui est arrivé en premier, le shot ou la boisson alcoolisée ?
C'est O'Malley qui est mort extrêmement facilement.
Trop facile, mais grâce aux bouteilles qui bougeaient au fond, une lumière fantastique est tombée sur moi.
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley, le bar O'Malley, le bar O'Malley.
J'ai vu une fois à la télévision une espèce de poisson méchant qui nettoie le fond avec ses lèvres gonflées.
Missy Somale avait également l'air de vouloir respirer par ses branchies.
Par hasard, il y avait un évier rempli d’assiettes et un tonneau à côté.
Elle a dû plonger son visage gras dans le liquide épais.
Elle a arrêté de faire des bulles, donc elle est morte.
Habituellement, un bar familial rapporte une somme dérisoire.
Cependant, les affaires ont été étonnamment bonnes. O'Malley a eu une fille.
N'importe qui pouvait la frapper, mais elle servait la bière la plus délicieuse.
Malgré sa laideur, elle me fascinait parce qu'elle était travailleuse et honnête.
Saleté dans la pente, dans la terre.
Elle s'est recroquevillée comme le prophète Jonas dans le ventre d'une baleine.
Je lui ai attrapé la gorge. Il s'est brisé comme du verre fragile. Ils ont joué une symphonie solennelle à la radio.
Gafrey s'est levé de table, alors je lui ai tiré dessus et j'ai vu une lumière extatique.
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley,
Le bar O'Malley.
Chante que je manque de volonté. Mais en buvant, je libère mon esprit des chaînes.
Et puis Mme Holmes s'est tellement réchauffée que cela valait la peine de l'écouter un instant. J'ai chanté de toutes mes forces. J'étais comme une meute de hyènes.
J'ai grogné et pleuré comme un chiot. Ensuite, j'ai fait des champignons avec Mme Holmes.
Son mari a eu des impressions absolument fortes.
J'ai la dernière balle. Il est temps de jouer à la roulette. Je serai là pendant un moment, je serai fou.
Je vais voir si M. Holmes aura un miracle de chance. Du sang gicla.
Il rejoint sa femme. Je vis dans cette ville depuis près de trente ans.
Je ne pense pas que je sois étranger à qui que ce soit, mais six balles toutes neuves dans les chambres seront utiles si quelqu'un décide de me regarder avec hostilité.
Je l'ai visé à nouveau pour qu'il ne se fatigue pas. J'ai toujours été sensible à la souffrance, mais elle m'en a empêché
Kathleen Carpenter.
Je lui ai tiré dessus par impatience.
Le bar O'Malley, le bar O'Malley, le bar O'Malley, le bar O'Malley. Tableaux anciens.
Heureusement, une gorgée de whisky a transformé mes nerfs en acier.
J'avais l'impression que des ailes me poussaient. Une couronne de plumes noires recouvrait un visage doré. C'est Chick pour moi
Corea a joué à La Fiesta. Romalea brillait d'une merveilleuse débauche de couleurs.
Je me suis approché de Vincent West tranquillement.
Il était assis là, ne disant rien.
Ce dernier pensait que les autorités avaient abandonné le bourreau.
Mais il a commencé à rétrécir et il était déjà un enfant lorsque je lui ai murmuré à l'oreille : « Vincent, il est temps. Tu sais, Vincent, je te connais. J'ai vécu de nombreuses années, juste à côté de toi.
Êtes-vous surpris? Et votre fils là-bas, j'ai joué au football avec lui une fois.
Il m'a regardé comme si j'étais fou. Je ne savais pas qui avait gagné. Comme qui ?
Je suis terriblement énervé par un gars qui se cache, quand un coup de feu est tiré à bout portant, c'est une balle, c'est étrange que le cerveau fasse exploser la moitié de la tête quand il fait exploser la tête. Ah !
Le dernier éclair de lumière clignote comme un flash. Mais j'ai vu mon reflet dans le miroir.
Ici se tient un homme qui n’a jamais vu personne aussi exquis.
Deux ailes de corbeau et une magnifique griffe dorée. Je n'ai rien à redire sur la silhouette.
Souvenez-vous de ce visage photogénique. L’art du cinéma, c’est un bon éclairage.
Le cadre final est là. Il faut s'incliner. Peut-être qu'on pourrait boire autre chose ?
Quel bon spectacle, voyez-vous. Je ne regretterai pas blaf. Personne n’a applaudi. Ils étaient tous morts.
Ce silence dura un siècle. Elle fut interrompue par le son d'une sirène. Puis des voitures de police sont arrivées.
Mettez vos mains sur votre cou et sortez. Vous n'avez pas la moindre chance.
Pourquoi les bouleaux poussent-ils dans les cimetières ?
J'ai la dernière balle. Ma main tremblait.
Est-ce que j'ai encore des traces de peur en moi ? Il faut lever le revolver dès que le premier verre est versé.
Cravate, poignet, cou. Je ne peux pas le faire.
Dehors, jetez vos armes. Mettez vos mains sur votre cou et sortez.
Je n'ai jamais pensé à ma propre mort. La dernière balle. Oui, il suffit d'appuyer sur la gâchette. J'ai tiré.
Je vis, c'est-à-dire que j'ai construit.
Mille soleils brillaient alors que je laissais Romalea seule, complètement encerclée. J'ai vu beaucoup de flics armés. Arrêtez !
Ne tirez pas ! Je ne suis pas armé.
Alors que la voiture de police m'emmenait dans le vide, j'ai vu un arc-en-ciel. La radio diffusait Mars.
Une file d'ambulances est arrivée du bar Romalea. J'ai commencé à compter chaque coup sur mes doigts.
Une fois.
Deux.
Trois.

Regarder la vidéo Mariusz Drężek - Bar O'Malley'a - Live

Statistiques du titre :

Écoutes Spotify

Positions dans les classements Spotify

Meilleures positions

Vues YouTube

Positions dans les classements Apple Music

Shazams Shazam

Positions dans les classements Shazam